Koszyk "pod ladę" na przydasie
Pierwszy raz pracowałam z dyktą, w której małżonek szanowny wywiercił mi otworki (po moim uprzednim natrętnym zrobiszmidziurkiplissss). Na początku przeplotłam rurki pojedynczo wywijając jeden ich koniec na zewnątrz, aby zakryć surowy brzeg płyty, jednak nie ma zdjęcia, bo wyszło marnie. Odłożyłam na parę dni, aż zrobiłam drugie podejście i jedna rura wypełnia dwa otwory, jest zagięta od spodu. Wyszło dość ładnie, połączanie koloru drewna z plecionką daje naturalny efekt. Dołożyłam drewniane rączki przymocowane naturalnym sznurkiem.




Komentarze
Prześlij komentarz